REKLAMOWAĆ czy NIE REKLAMOWAĆ❓ W dobie pandemii koronawirusa: oto jest pytanie 🤔
I jest też odpowiedź, która (przynajmniej naszym zdaniem) brzmi tak ➡️ warto INFORMOWAĆ, a nie manipulować klientami. I co najważniejsze - działać etycznie. O konsekwencjach działań przeciwnych boleśnie przekonała się ostatnio jedna z sieci sklepów spożywczych.

✅Warto pamiętać, że istnieje więcej niż jedna forma promowania produktów i usług. Nie zawsze musi to być nachalna reklama lub manipulacyjne techniki marketingowe. A wiedza ta nabiera szczególnego znaczenia teraz - gdy świat walczy z pandemią, a ludzie próbują na nowo wypracować swoje nawyki życiowe, dostosowując je do obostrzeń sanitarnych. To, co doceniają aktualnie klienci, to szczerość oraz troska marki o ich bezpieczeństwo. Reklama jako taka im nie przeszkadza, bo kupować i żyć muszą - ale ponieważ rzeczywistość wydaje im się wielką niewiadomą, przynajmniej w relacjach handlowych nie chcą być oszukiwani.
❌Wykorzystywanie sytuacji niepewności i niewiedzy do manipulowania klientami wydaje się być nie tylko nieetyczne, ale... po prostu głupie - o czym przekonała się w ostatnich dniach sieć sklepów spożywczych 🐸. Marka zainwestowała w wątpliwą kampanię influencerską, opłacając instagramowych liderów opinii do szerzenia wątpliwego etycznie komunikatu: nie rób dużych zakupów raz na tydzień, bo przecież możesz codziennie wyskoczyć do osiedlowego sklepiku sieci, gdzie są pełne półki - oraz rękawiczki dla bezpieczeństwa klientów. W rezultacie Instagram zalała fala stories, w których - mimo zaleceń służb medycznych - influencerki rezygnują z izolacji i spacerują do sklepu sieci bez poważnego powodu. Żeby kupić jogurt ("bo akurat postanowiłam zrobić pomidorową"), jajka ("bo miały być naleśniki, ale - ups - zapomniałam akurat o jajkach, głupiutka ja") albo zapas wina i chipsów ("no bo przecież akcja summer body jest przełożona na 2021 - hahaha lol"). Wyszło niesmacznie.
➡️Marka twierdzi, że chciała jedynie poinformować klientów o tym, iż wprowadziła środki bezpieczeństwa oraz zapewnić, że zakupy w sklepach sieci są bezpieczne. Powstaje jednak pytanie: skoro komunikat miał być informacyjny, to dlaczego nie podano go w formie do tego przeznaczonej? Dlaczego zamiast szczerego posta na profilu marki - lub po prostu reklamy informacyjnej - wykorzystano technikę manipulacyjną i przekaz podprogowy?
Pytanie pozostawiamy otwarte. Jak drzwi sklepu osiedlowego 😉